Ognisko Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej „Spartanka” w SP nr 45.
Panie, które chciałyby poprawić swoja kondycję mogą zgłosić się do Ogniska TKKF „Spartanka”. Zajęcia rekreacyjne odbywają się w poniedziałki i czwartki w godzinach od. 16:45 do 17:30 i od. 17:30 do 18:15 w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 45 im. Bohaterów Westerplatte przy ul. Matki Polki 3 A . Kontakt z panią prezes Ewą Czerwińską (058) 341 49 11, kom. 0 504 678 727.
Pierwsza zwrotka hymnu „Spartanki”:
Hej ”Spartanki” czołem, czołem, cześć!
Młodość w naszych sercach musi być!
Z życiem z werwą, marsz i raz i dwa,
Bo kto z nami ten wesołe życie ma. (…)*
Spartanki spotykają się dwa razy w tygodniu na sali gimnastycznej w Szkole Podstawowej nr 45 im. Bohaterów Westerplatte przy ul. Matki Polki 3 A we Wrzeszczu. Łączy je zamiłowanie do ruchu, pogoda ducha na przekór przeciwnościom losu. Ognisko Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej „Spartanka” powstało w 1957 roku. Założycielką i wieloletnią prezes była wrzeszczanka, mgr inż. Małgorzata Czerwińska, przez 35 lat prowadziła zajęcia – akompaniując na fortepianie - mgr Zofia Łozińska.
Obowiązki prezesa przejęła po mamie Ewa Czerwińska.
Chodźmy na tańce!
Fenomenem jest fakt, że „Spartanka” działa nieprzerwanie 51 lat, może poszczycić się bogatą historią i tradycją i wciąż zyskuje nowe członkinie.
- Na ćwiczenia przy muzyce przychodzą panie czynne zawodowo i w starszym wieku, już na emeryturze. – mówi Ewa Czerwińska. - Wiele z nich pamięta pierwsze lata działalności Ogniska. Systematyczny ruch wpływa korzystnie na naszą kondycję i zdrowie.
- Do „Spartanki” zapisałam się przed 1960 rokiem, mieszkałam wtedy we Wrzeszczu – mówi 81 – letnia pani Jadwiga, z pochodzenia warszawianka. – W pierwszych latach chodziłyśmy także na pływanie na basen „Start”, brałyśmy udział w spływach kajakowych. Zimą jeździłyśmy na łyżwach na przygotowanym przez nas lodowisku szkolnym przy ul. Konopnickiej. Mieliśmy spotkania z rodzinami, na przykład bal w „Grand Hotelu” z polonezem, mazurem.
- Od lat przyjeżdżam na ćwiczenia z Oliwy. – kontynuuje pani Jadwiga. - Zawsze miła atmosfera. Kocham ruch, muzykę, gdy nie mogę przyjść jest dramat. Jak staję w stroju, w szeregu, nie wiem ile mam lat. Wydaje mi się, że w szkole jestem uczennicą. Gdyby ktoś mi teraz powiedział: „Chodźmy na tańce!” – poszłabym natychmiast.
- Do „Spartanki” chodzę od 1962 roku – mówi kolejna pani. – Po ślubie przyjechałam z Katowic na Wybrzeże i zaczęłam szukać TKKF. Wielokrotnie wyjeżdżam, czasem na rok, do dzieci, do Australii, zawsze chętnie tu wracam. Ćwiczenia – wspaniałe! Mam 73 lata, problemy ze zdrowiem – dolegliwości kręgosłupa, reumatyzm, te zajęcia trzymają mnie w kondycji.
- W pierwszych latach nasza działalność była znacznie szersza – wspomina Ewa Czerwińska. – To był spontaniczny ruch, początki Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej w Polsce. Mama miała trzy, potem cztery grupy po 25 pań każda. Trzeba rozumieć dawniejszy klimat. To była unikalna perełka w komunistycznym sosie. W takich klubach inteligencja się spotykała.
Perełka w komunistycznym sosie
W następnych latach przy TKKF „Spartanka” funkcjonować zaczęły także: zespoły tańca regionalnego dla utalentowanej młodzieży pracującej, dla dzieci stworzono rytmikę i zabawy w języku angielskim. W ramach akcji „Serce” prowadzono zajęcia ruchowe dla pań ze schorzeniami układu krążenia. Oprócz pływania, kajakarstwa, organizowano szkółki gry w tenisa i in.
- Prawie nikogo w latach 50., 60., nie obchodziła kondycja zabieganych i zapracowanych pań, które z trudem łączyły obowiązki zawodowe z domowymi – kontynuuje Ewa Czerwińska. – A któż myślał o gimnastyce dla emerytek, które nigdy nie pobiją rekordów? Jak na tamte czasy organizacja była awangardowa.
Nie było – tak jak teraz w wielu punktach miasta - klubów: fitness, aerobik, siłowni, jogi itp. Ognisko TKKF Spartanka” od początku pracowało w Szkole Podstawowej nr 45 im. Bohaterów Westerplatte. Na pewien czas panie przeniosły się do szkoły przy ul. Czarnieckiego we Wrzeszczu, za dawną kawiarnią „Morską”, pracowały w „Topolówce”, ale w końcu powróciły do szkoły przy ul. Matki Polki, gdzie pracują do dziś. Wrzeszczańskie „Spartanki” reprezentowały nawet województwo gdańskie i Polskę na Spartakiadzie Narodów w Pradze w 1965 roku - dodaje Ewa Czerwińska.
- Gimnastykę prowadzi wysoko wykwalifikowana osoba z zakresu rehabilitacji zdrowotnej – mówi Ewa Czerwińska. – Nie mamy, niestety, kogoś kto by nam grał, korzystamy więc z muzyki z taśmy magnetofonowej. Wszystkie zainteresowane panie serdecznie do nas zapraszam.
Bardzo ciekawa postacią była założycielka ogniska TKKF „Spartanka” mgr Małgorzata Czerwińska, mama Ewy Czerwińskiej. Urodziła się w 1911 roku w Gdańsku, była córką Elżbiety i Leonarda Wrocławskich. W 1932 roku ukończyła Gimnazjum Polskie w Wolnym Mieście Gdańsku.
Z Kołomyi do Gdańska
Dzięki długoterminowej pożyczce z Macierzy Szkolnej Małgorzata Czerwińska wstąpiła na Politechnikę Gdańską na Wydział Matematyczno – Fizycznym. Podczas studiów udzielała korepetycji i pracowała jako sekretarka w Polskim Czerwonym Krzyżu. Rok przed uzyskaniem dyplomu wyszła za mąż za Jerzego Czerwińskiego, absolwenta Wydziału Mechanicznego Politechniki Gdańskiej. Po wybuchu wojny w 1939 roku wyjechała do Warszawy, pracowała w Zarządzie Drogowym i działała w konspiracji. Po wyzwoleniu w 1945 roku powróciła do Gdańska i rozpoczęła pracę w Katedrze Fizyki prof. Ignacego Adamczewskiego w Akademii Medycznej w Gdańsku. Po ciężkiej chorobie zrezygnowała z pracy zawodowej. Poświęciła się wychowaniu córki Ewy i działalności społecznej. Funkcję prezesa ogniska TKKF „Spartanka” piastowała do ostatnich chwil życia.
- Mama prowadziła w „Spartance” wszystkie organizacyjne sprawy – przypomina Ewa Czerwińska. – Bardzo wiele było występów gimnastycznych na stadionach – w Pucku, w Starogardzie Gdańskim. Autorką choreografii była zawsze Zofia Łozińska. To były wielkie zloty młodzieży. Była również prezesem wojewódzkiego TKKF w Gdańsku
Znakomity tandem Małgorzata Czerwińska stanowiła z mgr Zofią Łozińską, rodem z Kołomyi w województwie stanisławowskim. Pani Zofia ukończyła: szkołę powszechną i Seminarium Nauczycielskie w Kołomyi, Centralny Instytut Wychowania Fizycznego w Warszawie. Pracując w różnych typach szkół ukończyła jako ekstern klasę fortepianu w Konserwatorium Muzycznym im. Stanisława Moniuszki w Stanisławowie. Rok później Kuratorium Okręgu Szkolnego we Lwowie oddelegowało ją do pracy w Gimnazjum im. Józefa Piłsudskiego Macierzy Szkolnej w Wolnym Mieście Gdańsku.
Nauczyciel akademicki i działacz społeczny
W czasie okupacji w latach 1939 – 1945 przebywała w Sosnowcu prowadząc tajne nauczanie dla dorosłych. Współpracowała z Armią Krajową jako łączniczka. Po zakończeniu wojny powróciła do Gdańska. Pracowała w Wyższej Szkole Pedagogicznej we Wrzeszczu, Liceum Ekonomicznym i Technikum Finansowym w Sopocie. W latach 1955 – 1958 była zatrudniona jako pedagog i akompaniator w Państwowej Szkole Baletowej we Wrzeszczu. Zofia Łozińska ukończyła także w 1954 roku studia magisterskie w Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, uzyskała uprawnienia do prowadzenia zespołów amatorskich tańców regionalnych z akompaniamentem. W 1968 roku otrzymała uprawnienia do prowadzenia specjalizacji tańca jako instruktor w kategorii specjalnej. W 1956 roku rozpoczęła pracę w Technikum Wychowania Fizycznego, a od 1969 roku w Wyższej Szkole Wychowania Fizycznego w Gdańsku – Oliwie jako nauczyciel akademicki ćwiczeń muzyczno – ruchowych jako starszy wykładowca. Komponowała układy taneczne – tańce zbiorowe i ćwiczenia gimnastyczne wykonywane przez młodzież na stadionach. Prowadziła na uczelni zespół taneczny. A Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku Oliwie jest sala jej imienia.
Równolegle z praca zawodową zajmowała się działalnością społeczną w ognisku TKKF „Spartanka” we Wrzeszczu. Prowadziła zajęcia sportowe dla kobiet akompaniując jednocześnie na fortepianie.
- Przed laty panie ułożyły razem z moją mamą hymn „Spartański”, który od czasu do czasu śpiewamy – dodaje Ewa Czerwińska. – Muzyka jest także pracą zespołową.
- Zajęcia prowadzę pod kątem ogólnego usprawnienia - powiedziała prowadząca zajęcia specjalistka od rehabilitacji mgr Magdalena Rychło – Kok na stałe pracująca w Szpitalu Reumatologicznym w Sopocie. – O schorzeniach ćwiczących wiem i dostosowuję zajęcia do ich możliwości. Staram się przeplatać ćwiczenia – na mięśnie brzucha, grzbietu, pośladki, żeby nie przeładowywać jednej grupy mięśniowej. Każdy daje z siebie tyle ile może.
Katarzyna Korczak