Avocado - od pomysłu na jedzenie do pomysłu na życie
Wrzeszczańscy wegetarianie i weganie oraz pozostałe osoby, które z różnych powodów zasmakowały już w bezmięsnych potrawach, znajdują się w odpowiedniej dzielnicy. Gdyż to tutaj mieszkają założyciele Avocado – dwuosobowej firmy zajmującej się wegetariańskim i wegańskim cateringiem. W ramach ich działalności, poza przygotowywaniem i sprzedażą jedzenia, znajdują się również rozmaite spotkania o charakterze edukacyjnym z akcentem na ekologię, zdrową żywność oraz koszulki i torby z napisami wyrażającymi zaangażowanie w obronę praw zwierząt. Okazuje się, że droga od wyboru pewnego stylu życia do realizacji nietuzinkowego pomysłu i kompleksowej promocji wegetarianizmu nie była ani długa, ani bardzo trudna. Obecnie możemy spotkać Avocado, czyli Asię i Daniela, na wielu trójmiejskich imprezach i kulturalnych wydarzeniach. Pragniemy przedstawić Państwu kolejne osoby z Wrzeszcza odpowiedzialne za odważną i cenną inicjatywę. Miejmy nadzieję, że powiodą się ich następne plany i wkrótce będziemy mieli okazję spróbować ich jedzenia nie tylko na koncercie w klubie, lecz przede wszystkim w prowadzonym przez nich lokalu.
Jesteście wegetarianami czy weganami?
Jesteśmy weganami.
Jak długo? Zaczynaliście od wegetarianizmu, czy od razu przeszliście na weganizm?
Asia: Od 15. roku życia byłam wegetarianką, a od kiedy mieszkam z Danielem, czyli od 4 lat, jestem weganką. Tak było łatwiej, kiedy zamieszkaliśmy razem; samodzielne mieszkanko, bez niepotrzebnie martwiących się o nasz sposób odżywiania rodziców. Właśnie sobie uświadomiłam, że od 8 lat nie jem mięsa.
Daniel: A ja od 16. roku życia byłem wegetarianinem, a od 4 lat weganinem. Czyli 12 lat.
Czy to były momenty przełomowe, czy stopniowe przejścia etapami?
Daniel: Jeśli chodzi o przejście na dietę bezmięsną, to zaczęło się od tego, że moja starsza siostra była wegetarianką, więc w pewnym momencie po prostu pomyślałem sobie, że i ja spróbuję, bo niejedzenie mięsa wydało mi się fajne. Miałem wtedy 16 lat, a – wiadomo – w tym wieku prawie każdy się buntuje, więc coś w tym dostrzegłem. Potem stopniowo z wiekiem coraz bardziej się angażowałem, zauważałem już nie tylko aspekty zdrowotne. Im byłem starszy, tym bardziej dochodziły do głosu aspekty moralne i powody ideologiczne. A potem, kiedy stałem się bardziej świadomy pewnych rzeczy, przeszedłem na weganizm.
Poznaliście się poprzez środowisko wegetarian, czy jakoś zupełnie przypadkowo?
Daniel: To jest dość zabawna historia. Poznaliśmy się dzięki środowisku wegetarian, bo tak właściwie jest to jeszcze wciąż niewielkie grono, a przynajmniej w małych miasteczkach Polski, a z takiego właśnie oboje pochodzimy z Mrągowa na Mazurach.
Asia: Ja byłam pewna, że Mrągowie oprócz mnie nie ma chyba nikogo, kto jest wegetarianinem, wegetarianką i chce robić coś na rzecz zwierząt. Zawsze bezskutecznie szukałam takich osób.
Daniel: Ja myślałem tak samo! A okazało się, że po prostu nie mogliśmy się tam spotkać, że wciąż się mijamy. Na przykład ja rozwieszałem plakaty, a Asia je zauważała, ale nie wiedziała, kto za tym stoi. Asia już wtedy działała w Fundacji Viva! Akcja dla zwierząt. Teraz oboje działamy na rzecz praw zwierząt i promocji wegetarianizmu.
Asia: Ale w końcu się poznaliśmy. To było podczas akcji przeciwko cyrkom, która odbyła się kilka lat temu.
Daniel: Tak, dzięki wspólnym znajomym, którzy skontaktowali nas ze sobą
A.D.
Czytaj dalej: